Z kołem pod pachą wiem gdzie idę w tym roku

Od pierwszego wpisu do dziś minęło sporo czasu, ale ten czas był mi potrzeby, aby siebie poukładać.

Ostatnie tygodnie to nie tylko praca nad podsumowaniem roku, ale i podsumowaniem ostatnich lat.

Zbierałam się do zrobienia tego bardzo długo. Czemu?  Po prostu brakowało mi odwagi, aby spojrzeć na swoje życie uczciwie. Taki najbardziej realny, subiektywny punkt widzenia, na jaki mnie było stać. Potrzebowałam czasu i siły, aby podnieść ten dywan i zobaczyć co tam zamiotłam…

 

I bałam się jak cholera…

Tego, co zobaczę, a przede wszystkim tego, że wszystko jest beznadziejne… że we wszystkim jestem w zielonej dupie…

Tak, w zielonej, a nie w czarnej, bo boję się ciemności, więc jak już jestem w dupie, to chociaż w moim ulubionym kolorze!

Bardzo mi pomogło zrobienie koła życia. Już kiedyś robiłam je na szybko na szkoleniu z Tonym Robbinsem, ale teraz zrobiłam je uczciwie, w spokoju, sama ze sobą.

8 sfer życia tworzących całość, przenikających się i wpływających jedna na drugą.

Taki przegląd – jak się naprawdę czuję w swoim życiu, tak w całości.

Oczywiście od razu wyszły obszary mojej frustracji i te, w których mi wstyd, że jest taki stan, jaki jest i najtrudniej się do tego przyznać, że sama za to odpowiadam.

Jednak też ukazały się obszary, gdzie wszystko jest bardzo dobrze, a ja ich zupełnie nie doceniam.

Pokazały się kierunki pracy na ten rok – gdzie są największe braki, a gdzie nie wiele potrzeba, aby było naprawdę ok.

Co mi to dało? Spokój, bo zmierzyłam się z tym!

Zdecydowanie uporządkowałam, doprecyzowałam, urealniłam i ograniczyłam moje cele do jednego roku, roku 2018.

Tak, tak urealniłam i ograniczyłam do jednego roku, bo jak zaczęłam planować, jak to zrobię co sobie na początku wymyśliłam, to moja doba musiałaby mieć 72 godziny, żeby załapać się w niej na jakikolwiek sen!

To też była dla mnie ogromna lekcja pokory: mało, ale codziennie jeden krok, aby potem nie dostawać  frustrachy, bo biegam cały dzień jak opętana, lista do zrobienia na dziś ma 20 punktów. I co –  jest 22:00, a jak jestem przy punkcie 6 i się zastanawiam, co jest ze mną nie tak…

No właśnie złapałam się na przypadłości, że zawsze chcę robić 1000 rzeczy na raz, że chcę wszystko natychmiast, że jakoś to jeszcze wcisnę, a doba się wyciągnie.

No tylko doba nie jest jak balonik, ale jak słoik, który ma konkretną, trwałą pojemność. Codziennie taką samą, zatem trzeba do niego mądrze wrzucać. Za to warto systematycznie.

Systematyczność czy samodyscyplina to moja pięta achillesowa. Zatem ten rok to rok systematyczności, najwyższy czas się jej po prostu nauczyć i czerpać z niej korzyści.

Zatem mam już swoje konkretne cele na 2018 i jest oczywiście też ten gazelowaty:

Ja ważę 75kg i mam do 20% tkanki tłuszczowej w organizmie oraz biegam na luzie 10 km do 31 grudnia 2018r.

Zatem trzymajcie kciuki! A ja trzymam się siebie i przygotowanego planu!

 

Moje inspiracje z tego tygodnia to:

Koło życia: https://rowinskabusinesscoaching.com/jak-wykonac-kolo-zycia/

Dodatkowo warto zobaczyć też video Kamili Rowińskiej o tym jak wytyczać cele: https://rbcmasterclub.com/course/video-model-coachingowy-jak-skutecznie-wytyczac-swoje-cele-z-kamila-rowinska/

W tym tygodniu podczas biegania i jazdy samochodem towarzyszył mi świetny wywiad z Miłoszem Brzezińskim – https://malawielkafirma.pl/osiagac-cel/

Zresztą Mała Wielka Firma to jeden z moich ulubionych podcastów, których słucham podczas biegania.

Oraz zaczytuję się w książce, którą dostałam już jakiś czas temu od mojej przyjaciółki, ale dopiero teraz byłam gotowa  na zrobienie mojej własnej mapy marzeń: Karina Sęp „Mapa Marzeń – Mapa Celów”, wyd. Oficynka.

 

 

 

 

 

  • Share post

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *